Pałac Pakoszów

Zapraszam na nowy film. Oto Szklarska Poręba, Droga pod Reglami, Piechowice i Pałac Pakoszów okiem mojej rowerowej kamery GOPRO. A także stacjonarne ujęcia barokowych wnętrz posiadłości nad rzeką Kamienną… Długo będę pamiętał przejazd przez Szklarską Porębę malowniczo położoną w słonecznej dolinie Kamiennej i zjazd krętą drogą z Michałowic do Piechowic. Ale zacznijmy od początku…

Część pierwsza

Wycieczkę rozpocząłem na jeleniogórskim dworcu. Zamierzałem bowiem dotrzeć do kurortu pod Szrenicą koleją. Nietypowo jak dla mnie, bo jeszcze nie tak dawno wszędzie dojeżdżałem rowerem i bez trudu pokonywałem wielkie odległości i góry. Teraz szukam nowych rozwiązań – z powodu choroby muszę planować krótsze i łatwiejsze trasy – nie ma mowy o podjazdach czy wspinaczkach na górskie przełęcze.

Tego dnia z jakiegoś powodu PKP uruchomiła komunikację zastępczą. Pasażerowie pociągu relacji Poznań – Szklarska Poręba podróżowali (w tym i ja oczywiście) od Jeleniej Góry komfortowym autobusem. Dalej już tylko piękne podgórskie miasto i widoki na Karkonosze. Jechało mi się wspaniale – lekko z górki Drogą pod Reglami do Michałowic skąd miałem szaleńczy zjazd krętą drogą do Piechowic. Stąd tylko krok do Pałacu Pakoszów.


Jestem u celu mojej podróży – w zacisznym zakątku z pięknym widokiem na Karkonosze. Pałac Pakoszów obecnie funkcjonuje jako hotel i ma bardzo ciekawą historię. W czasach kiedy wyroby lniarskie były najważniejszym produktem Kotliny Jeleniogórskiej, budynek był wykorzystywany na cele mieszkalne oraz jako bielarnia lnu. Jedną z największych atrakcji pałacu jest sala barokowa urządzona w 1730 roku. Stanowi ona świadectwo bogactwa dawnych jeleniogórskich kupców. Jeszcze godzinka miło spędzona w pałacowej restauracji przy chłodniku i kawie.

Część druga

Wracałem przez Cieplice. Droga powrotna – bardzo ciekawa. A dla mnie szczególnie, bo była jednocześnie taką małą sentymentalną podróżą do miejsc, gdzie spędzałem dzieciństwo. Oto Stawy Ptaszyńskie, zaraz za pałacem, gdzie jako kilkuletni chłopak przebywałem wiele razy wraz z rodzicami. Stawy tętniły wtedy życiem. W niedzielę jeździły tam całe Cieplice i Sobieszów. Rozbijano namioty, robiono pikniki, kąpano się, pływano kajakami. Od wałów szło się przez plantację wikliny. Do dziś pamiętam zakurzoną drogę i jadących gęsiego rowerzystów ze starymi oponami od traktorów na bagażnikach (używano ich wtedy do pływania). Słychać było warkot motocykli WFM – popularnych wtedy pojazdów. To były czasy…


Z okolic tamy roztacza się piękny widok na Karkonosze, a Kamienna płynie spokojnie do Cieplic, gdzie łączy się z Wrzosówką. Pojechałem wzdłuż rzeki do samego uzdrowiska i tradycyjnie wykonałem kilka ujęć. Po krótkim odpoczynku ruszyłem dalej, wybraną – dość spokojną drogą przez tereny dawnej Celwiskozy. Na niewielkim odcinku biegnącą obok szosy.

Po pokonaniu ruchliwej ostatnio Karola Miarki i przekroczeniu po pasach niebezpiecznej już dla rowerzystów ulicy Sobieskiego wjechałem na ścieżkę rowerową biegnącą obok Mechanika i dalej wzdłuż Bobru na Zabobrze.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *