Łysa Góra, Alpy i nie tylko…

Przedstawiam historyczne zdjęcia, które obrazują moją działalność promocyjną na rzecz szkoły w końcu lat 80-tych i w pierwszej połowie lat dziewięćdziesiatych. To po prostu rarytasy na miarę archiwum Aesculapa (być może i nie tylko). W tym czasie nie miałem jeszcze pojęcia o tym, że będę prowadził rozbudowane serwisy internetowe i blogi (z nieograniczonymi wręcz możliwościami wysyłania w świat informacji i fotografii). Jak zatem radziłem sobie wtedy z promowaniem Szkoły i Klubu? Jak na obrazkach – tworzyłem comiesięczne gazetki ścienne; przyklejałem fotografie i napisy (wykonywane za pomocą szablonów) do wielkich kartonów i całość umieszczałem w gablotach (obie zlokalizowane były przy Al. 15 Grudnia; obecnie ul. Bankowej). Najpierw w sąsiedztwie kościółka św. Anny (życzliwie użyczonej przez PTTK), później przy znanym kantorze. Żmudne to było i pracochłonne zajęcie. Ale chyba warto było… Zdjęcia z wycieczek, wyjazdów na treningi i zawody docierały do przechodniów. Cierpliwość wypracowana w tych „pionierskich” czasach przydaje mi się do dziś.

Ponadto przygotowywałem wystawy, które następnie prezentowałem na zakończeniach sezonu Aesculapa w sali Teatru Zdrojowego. Skany z kart moich pamiątkowych albumów dołączam poniżej. Szczególnie polecam jedno zdjęcie ukazujące, jak gazetki i wystawy powstawały – w moim prywatnym mieszkaniu. Nawiasem mówiąc, moja żona nie znosiła tego „bałaganu” na rozkładanej ławie w pokoju gościnnym, co obecnie jakby lepiej rozumiem.

Ważnym wydarzeniem w życiu szkoły był wernisaż mojej wystawy (1995) w galerii Miejskiego Ośrodka Kultury zatytułowanej: „Łysa Góra, Alpy i nie tylko…”. Termin wystawy zbiegł się z obchodami 25-lecia Aesculapa, a w przygotowaniu jej pomagali Marek Lercher i Wojciech Zawadzki.

Wstęp do katalogu wystawy

Pakując rzeczy przed kolejnym na letni bądź zimowy obóz narciarski, czy jakieś ważne zawody, nigdy nie zapominam włożyć do plecaka swojej Zorki czy Praktiki i kilku rolek filmów. Podczas wycieczek rowerowych latem i w trakcie trwania narciarskich treningów zimą, staram się znaleźć chwilę czasu na zabawę z aparatem. W ten sposób powstał w ciągu ostatnich kilku lat mój osobisty dokument fotograficzny, przedstawiający miejsca, w których pracowałem i dzieci, które uczyłem jeździć na nartach. Pamiątkowe krajobrazy (może nigdy nie będzie mi dane być ponownie w tamtych miejscach) i zdjęcia małych narciarzy, którzy niedługo przestaną być mali, wkładam do albumów. Albumy te stanowią kronikę mojej pracy i zajmują honorową półkę w szafie lub szufladzie. Teraz nadszedł moment, aby zaprezentować te zdjęcia, które powstawały mimochodem, przy okazji moich wędrówek z dziećmi. Dedykuję je swoim Rodzicom, twórcom „Aesculapa” w 25 lat po utworzeniu Szkoły i Klubu.

Michał Rażniewski